Moja współpraca z Panem Piotrem Sondejem dotyczyła sprawy o poważnym charakterze wizerunkowym związanej z publicznym naruszeniem moich dóbr osobistych w mediach społecznościowych. Sprawa miała duże zasięgi i była dynamiczna, a treści nadal funkcjonowały publicznie, generując kolejne komentarze i realne szkody.
Zabrakło adekwatnego poczucia pilności sytuacji. W sprawach medialnych czas ma kluczowe znaczenie, tymczasem przygotowanie dokumentu trwało kilka tygodni, podczas gdy post nadal był dostępny i eskalował.
Otrzymany projekt wezwania był w mojej ocenie zbyt ogólny i nie odnosił się precyzyjnie do istoty naruszeń, w szczególności do konkretnych treści, komentarzy oraz kontekstu reputacji przedsiębiorcy budującego markę osobistą. Sprawy tego typu wymagają nie tylko przytoczenia przepisów, ale strategicznego podejścia i realnego zrozumienia skutków wizerunkowych.
W komunikacji zabrakło mi partnerskiego dialogu oraz poczucia, że skala sprawy została właściwie oceniona.