Panuje powszechne przekonanie, że z bankiem bardzo trudno jest wygrać sprawy sądowe. Zwykłych ludzi przeraża często ich mityczna wszechwładza i armia prawników, którzy mogą zostać przez bank wynajęci do prowadzenia takich spraw. Okazuje się jednak, że obawy te są często zupełnie nieuzasadnione. Faktycznie samodzielna walka z bankiem w sądzie może się okazać z góry skazana na przegraną, ale już wsparcie profesjonalnego pełnomocnika może przechylić szalę na korzyć klienta banku.

Gdzie szukać pomocy w walce z bankami?

W ostatnich czasach pojawiły się kancelarie prawne specjalizujące się w sprawach związanych z rynkiem finansowym. Kancelarie takie zatrudniają specjalistów, którzy posiadają wiedzę i umiejętności konieczne do prowadzenia tego typu spraw. Dlatego też coraz częściej spory z bankiem lub innymi instytucjami finansowymi mogą zakończyć się korzystnie dla klienta, który podpisał niekorzystną dla siebie umowę.

Sądy coraz częściej wydają też wyroki uwzględniające słuszne interesy konsumentów, pozwalając im na uwolnienie się od niezgodnych z prawem umów i krzywdzących zobowiązań. Dotyczy to w szczególności tzw. kredytów frankowych, które w rzeczywistości niewiele mają wspólnego z tą szwajcarską walutą. Najbardziej popularne formy kredytów frankowych stanowią bowiem kredyty udzielane w złotówkach, w których frank szwajcarski używany jest tylko do przeliczeń i ustalenia wysokości rat (tzw. indeksacja lub waloryzacja).

Pomoc dla frankowiczów

Mec. Izabela Libera, która prowadzi kancelarię prawną zajmującą się tego typu sprawami potwierdza, że w wielu sprawach sądy przyznają rację konsumentom i stwierdzają istnienie w umowach kredytowych niedozwolonych klauzul umownych, a niekiedy nawet unieważniają całe umowy kredytowe. Dotyczy to zarówno spraw prowadzonych z powództwa banków, jak i spraw wytaczanych przez osoby posiadające tzw. kredyt frankowy.

Frankowicze bowiem coraz częściej występują przeciwko bankom o zwrot nadpłaty wynikającej z nieprawidłowego przeliczania ich zobowiązań po kursie CHF ustalanym w dowolny sposób przez banki. Sądy zaś przyznają im rację, potwierdzając, że klauzule umowne stanowiące, iż wysokość rat uzależniona będzie od kursu franka szwajcarskiego ustalanego w danym dniu przez bank, dają zbyt dużą swobodę bankom w jednostronnym kształtowaniu zobowiązań dłużników kredytowych i w związku z tym nie wiążą konsumentów. Dzięki takim wyrokom przedmiotowe klauzule abuzywne przestają obowiązywać, a w ich miejsce nie ma możliwości wprowadzenia innych uregulowań dotyczących indeksacji. W takim wypadku kredyt pozostaje kredytem złotówkowym z oprocentowaniem LIBOR.

Dla przykładu, jeśli wysokość udzielonego kredytu wynosiła 10 lat temu 250 tysięcy zł, to po tych dziesięciu latach jego spłacania, wobec wzrostu kursu franka szwajcarskiego wysokość zobowiązań kredytobiorcy może być ustalona przez bank nawet na 500 tysięcy zł. Taki kredyt staje się często kredytem niespłacalnym, a jego rzeczywiste oprocentowanie liczone jest realnie w setkach procent. Wytoczenie powództwa przez dłużnika i wygranie sprawy pozwala na przywrócenie właściwej wysokości kredytu i zniwelowanie nieuczciwie naliczonych kwot. Czasami też uwalnia kredytobiorcę w całości od toksycznego instrumentu finansowego. Warto więc walczyć o swoje prawa i udać się w tym celu po pomoc do doświadczonego prawnika, który ustali prawidłową strategię działania i będzie nas reprezentował w sądzie.